Barcagate, odcinek 3547 – Barcelona pogrążona w wewnętrznym kryzysie

Barcelona przeżywa obecnie kryzys, który za Dumą Katalonii będzie zapewne ciągnąć się wiele lat. Rzadko bowiem zdarza się, że praktycznie cała drużyna i ważna część zarządu wychodzi przeciwko prezydentowi, a co dopiero w przypadku tak ogromnej marki, jaką jest Blaugrana. Bartomeu uznaje się za jedynego sprawiedliwego i usuwa z zarządu swoich wrogów, którzy nawołują do zmian w klubie targanym wewnętrznymi sporami na niespotykaną dotąd skalę.

Zacznijmy od początku

Afera Barcagate wybuchła po złożeniu dymisji przez sześciu członków zarządu klubu FC Barcelona, w tym jej dwóch wiceprezydentów – Emili Rousard i Enrique Tombasa. Cała sprawa jest pokłosiem kontrowersji z udziałem urugwajskiej firmy I3 Ventures, która miała odpowiadać za farmę trolli atakującą obecnych i byłych osobistości katalońskiego klubu. Dziwnym zrządzeniem losu były to osoby otwarcie krytykujące Jose Marię Bartomeu. Jak podaje hiszpański Sport, audyt przeprowadzony w klubie przez firmę Price Waterhouse Coopers wykazał, że zarząd zapłacił firmie nie 150 tysięcy, a prawie milion Euro, a reputacja firmy I3 Ventures jest naprawdę wątpliwa. Faktura została również podzielona na pięć części, aby uniknąć znalezienia nieprawidłowości.

,,Ktoś położył rękę na sejfie”

Osoby z zarządu, które podały się do natychmiastowej dymisji, dowiedziały się o całej aferze z mediów. Ten fakt rozczarował ich na tyle, że wezwali do ujawnienia szczegółów owego audytu oraz zwołania przedterminowych wyborów prezydenckich. Emili Rousard, który jest również głównym rywalem obozu obecnej głowy Dumy Katalonii w nadchodzących wyborach, przyznał w radiu RAC1, że podejrzana umowa mogła być próbą prania brudnych pieniędzy.

– Temat mediów społecznościowych jest brudny. Jeżeli audyt pokazał, że koszt usługi to 100 tysięcy euro, a my zapłaciliśmy milion, to oznacza, że w tym przypadku ktoś położył rękę na sejfie. Nie mam dowodów i nie mogę powiedzieć kto. Nie wiem, na jakim poziomie to miało miejsce i czy prezydent o tym wiedział, ale wydaje mi się oczywiste, że do tego doszło. Ktoś musiał przepłacić. Nie wiem, kto to zrobił, ale uważam, że nikt z zarządu. […]Byłem w komisji zajmującej się umowami, która kontroluje płatności. Ten kontrakt z I3 Ventures został podzielony na mniejsze części, aby ominąć moją komisję. Audyt jest praktycznie zakończony i prezydent wie, co to oznacza. To jeden z czynników, przez które chciał, żebyśmy zrezygnowali.

Emili Rousard, za fcbarca.com

,,Widzimy się w sądzie”

Wczoraj wieczorem klub ogłosił w komunikacie prasowym nowe twarze w zarządzie. Jordi Moix został wiceprezydentem ds. ekonomicznych, Oriol Tomas będzie odpowiedzialny za sprawy handlowe, a Pau Vilanova jest nowym wiceprezesem instytucjonalnym. Marta Plana została sekretarzem zarządu, urząd skarbnika objął David Bellver. W tym samym komunikacie zadeklarowano rozpoczęcie kroków prawnych przeciwko Rousardowi.

– W obliczu poważnych i nieuzasadnionych zarzutów wysuniętych przez Emili Rousarda w kilku wywiadach medialnych, Rada Dyrektorów zaprzecza wszystkim działaniom, które można opisać jako korupcję oraz zgodziła się co do słuszności podjęcia odpowiednich kroków prawnych. FC Barcelona nie może tolerować zarzutów, które poważnie uderzają w wizerunek instytucji. Działania prawne zostaną podjęte w obronie honoru klubu i jego pracowników

(komunikat klubu z dnia 13 kwietnia)

Gierki polityczne

Działania Bartomeu mają na celu pozbycie się z otoczenia klubu wszystkich osób, które mają wątpliwości co do jego wizji prowadzenia Barcelony. Jego sytuacji nie ułatwia fakt, że popadł on w konflikt z praktycznie całą pierwszą drużyną, a być może za jego przyzwoleniem tak ikoniczne postacie dla Blaugrany, jak Xavi Hernandez czy Pep Guardiola były stawianie w złym świetle na portalach społecznościowych. Pozew w kierunku Rousarda, poza oczywistym bronieniem swojej posady i chronieniem swojego wizerunku, może być również próbą pozbycia się najgroźniejszego rywala w wyborach na fotel prezydenta. Część kibiców Katalończyków obawia się, że w przypadku dojścia do władzy człowieka z otoczenia Bartomeu, sytuacja w klubie nie ulegnie zmianie. Obóz opozycyjny, na czele z Rousardem, chce zmienić politykę klubu FC Barcelona i otwarcie przeciwstawia się działaniom Bartomeu. Po ostatnich kilku dniach nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że weszli oni na ścieżkę wojenną.

Wszystko wskazuje na to, że Barcagate tak szybko się nie skończy, a każdy kolejny dzień bez porozumienia uderza w dobre imię Dumy Katalonii. Ostatnie miesiące wyglądają tam niczym nieśmieszny żart, a Blaugrana w wyniku poczynań jej zarządu coraz rzadziej jest brana na poważnie. Najbardziej zadrwił z niej Inter Mediolan, który w odpowiedzi na ofertę wymiany na linii Lautaro Martinez – Junior Firpo + dopłata, zażądał… Leo Messiego. Zobaczymy jak cała sytuacja się rozwinie i jak na tym wyjdzie FC Barcelona…

Foto. materiały klubu