Nieskuteczny Lipsk traci punkty przeciwko Freiburgowi

RB Lipsk był bliski zanotowania falstartu przeciwko Freiburgowi, choć rezultat 1:1 nie oddaje dość właściwie przebiegu spotkania. Byki zdominowały potyczkę, lecz barierą (prawie) nie do przejścia okazał się Alexander Schwolow.

RB Lipsk był bliski zanotowania falstartu przeciwko Freiburgowi, choć rezultat 1:1 nie oddaje dość właściwie przebiegu spotkania. Byki zdominowały potyczkę, lecz barierą (prawie) nie do przejścia okazał się Alexander Schwolow.

Od początku meczu to gospodarze prowadzili grę i co rusz dochodzili do groźnych sytuacji. Szczęścia z dystansu próbował Konrad Laimer, a zaraz potem Christopher Nkunku. Strzał Francuza został sparowany przez Schwolowa. Bramkarz Freiburga ponownie dobrze zareagował przy strzale Timo Wernera w 14. minucie.

Aż do 34. minuty goście nie oddali choćby jednego strzału, lecz wtedy po dośrodkowaniu Vincenzo Grifo piłkę w siatce umieścił Manuel Gulde. Bramkę śmiało można przydzielić do kategorii: ,,Jakim cudem to wpadło?”, bo sam Gulde skierował futbolówkę w stronę Gulacsiego raczej przypadkowo.

Prowadzenie dało gościom trochę rozpędu, by w dobrym stylu zakończyć pierwszą część spotkania. Dobrą szansę na podwyższenie rezultatu miał tuż przed przerwą Christian Gunter, lecz uderzył on obok słupka.

Od początku drugiej połowy wszystko wróciło jednak do normy i Lipsk ruszył do szaleńczego ataku. W 54. minucie bombę z dystansu posłał Marcel Halstenberg, lecz po raz kolejny nieomylny był Schwolow, który wyrastał nam na bohatera spotkania. Trzy minuty później kapitalną okazję miał Ademola Lookman, lecz w sytuacji sam na sam nie trafił nawet w światło bramki. W 73. minucie Schwolow musiał po raz kolejny ratować z opresji swój zespół. Tym razem Niemiec w kapitalny sposób sięgnął nogą płaski strzał Timo Wernera.

Defensywa freiburgczyków była dziurawa niczym ser szwajcarski i mimo kapitalnej dyspozycji ich bramkarza, wyrównanie było się kwestią czasu. Tak też się stało – na 13 minut przed końcem meczu, Kevin Kampl odnalazł w polu karnym Yusuffa Poulsena. Duńczyk świetnie wyskoczył do dośrodkowania i strzelił głową nie do obrony.

Gdy wydawało się, że Lipsk zachowa punkt, a może pokusi się o pełną pulę, w doliczonym czasie drugiej połowy gola na 2:1 dla Freiburga po świetnie rozegranym rzucie wolnym strzelił Robin Koch. Odgrywający mu Lucas Holer w chwili wykonywania stałego fragmentu gry był jednak na minimalnym spalonym. Manuel Gräfe wspomagając się systemem VAR anulował bramkę i mecz zakończył się wynikiem 1:1.

Punkt zdobyty na wyjeździe pozwolił Freiburgowi awansować na siódme miejsce w tabeli kosztem Schalke. RB Lipsk na pewno utrzyma czwartą lokatę, lecz ekipa ze wschodu Niemiec straciła dystans do prowadzącej trójki. Może się on jeszcze powiększyć w przypadku zwycięstwa Bayernu Monachium w jutrzejszym meczu z Unionem Berlin.

Foto. Twitter klubowy