Pogrom nad Wezerą – Bayer Leverkusen rozbił Werder

Bayer Leverkusen nie pozostawił na Werderze Brema suchej nitki i pewnie pokonał ekipę z Weserstadion 4:1. Na listę strzelców dwukrotnie wpisał się Kai Havetrz, a dzieła zniszczenia dopełnili Kerem Demirbay oraz Mitchell Weiser.

Pierwsze minuty meczu toczyły się w wolnym tempie. Obie ekipy łapały czucie piłki, co było widać po ilości błędów przy rozgrywaniu oraz w obronie. Po pierwszych 25 minutach obie ekipy miały na koncie zaledwie po jednym strzale. W pewnym momencie mecz zmienił się jednak na kilka minut w istną strzelaninę. Rozpoczęło ją złote dziecko Bayeru, czyli Kai Havertz. Grający jako ,,fałszywa 9” Niemiec, po dośrodkowaniu Moussy Diaby’ego, wyskoczył do główki nie dał szans Jiriemu Pavlence.

Nie minęło 120 sekund, a Werder doprowadził do wyrównania. Tym razem z rzutu rożnego dogrywał Leonardo Bittencourt, a niefrasobliwość obrony gości skrzętnie wykorzystał Theodor Gebre Selassie. Aptekarzom wystarczyły jednak trzy minuty, by ponownie objąć prowadzenie. Po raz kolejny egzekutorem został Havetrz. Wykorzystał on fatalne krycie Daviego Selke i ogólne złe zachowanie linii defensywnej bremeńczyków.

Bayer

W 40. minucie Bittencourt miał szansę na ponowne doprowadzenie do wyrównania. Niemiec znalazł się w sytuacji sam na sam z Hradeckym, lecz skrzydłowy Werderu posłał piłkę w górną część trybun. Więcej w pierwszej połowie się nie wydarzyło.

Początek drugiej części to starania Zielono-Białych, by doprowadzić do wyrównania. Niektóre okazje marnowali jednak koncertowo. Nawet jeśli dochodzili pod bramkę rywali, to do finalizacji brakowało ostatniego podania, a to musiało się w końcu zemścić. W 60. minucie spotkania Bayer popisał się świetną zespołową akcją po stracie gospodarzy. Havertz odegrał na skraj pola karnego do Diaby’ego, a Francuz miękkim dośrodkowaniem zagrał wprost na głowę Mitchella Weisera. Pavlenka mógł tylko bezradnie rozłożyć ręce.

Bayer

Bayer dominował nie tylko w powietrzu (o czym mogą świadczyć trzy bramki strzelone głową), ale także na ziemi. Mimo zmian defensywnych, jak na przykład wprowadzenie Juliana Baumgartlingera, goście wciąż napierali na Werder i kontrolowali tempo meczu. Nie dawali również gospodarzom dojść do czystych sytuacji strzeleckich.

Gwoździem do trumny ekipy Floriana Kohfeldta była akcja z 78. minuty. Karim Bellarabi posłał idealnego no-look-passa do Kerema Demirbaya, który następnie położył Pavlenkę i ze stoickim spokojem przelobował Czecha.

Bayer wyglądał na ekipę lepiej przygotowaną na powrót do gry i zasłużenie zdobył trzy punkty. Werder zaś pogrąża się w beznadziei i przegrywa piąty raz w ciągu ostatnich sześciu spotkań.

Źródło: Twitter Bayeru Leverkusen